Blog

Rozrywka oraz Hobby

System gry opiera się w głównej mierze na cichym podejściu i wtopieniu się w tłum i w tym wypadku Hitman: Rozgrzeszenie spisuje się na bardzo dobrze. W kilku tylko wypadkach trafiłem na parę niedociągnięć związanych z kontynuowaniem podróży plecami do ściany – postać pomimo otwartej drogi nie była wstanie ruszyć dalej, co wymuszało odklejenie się od niej, przejście dwóch kroków i użycia osłony ponownie. Druga sprawa to pojawianie się skryptów, które kłują trochę w oczy i psują efekt. Wiele z nich odpala się dopiero po podejściu w określone miejsce, co po raz kolejny pokazuje, że IO nie do końca przyłożyło się do połączenia filmowej fabuły i następujących w niej wydarzeń do swobody działania, z jakiej znamy Hitmana. Jeśli chodzi o resztę, czyli reakcje przeciwników, interakcje z otoczeniem i system przebrań nie mam żadnych ale. Zabawa w kotka i myszkę ze strażnikami, wtapianie się w tłum, udawanie postronnych w celu przebrnięcia dalej czy uczenie się nawyków naszych wrogów nadal sprawia sporo radości i w wielu wypadkach jest sporym wyzwaniem, jeśli chcemy pozostać całkowicie niezauważeni i subtelni. Szczególnie na wyższych poziomach trudności, gdzie gra nie wybacza, nawet najmniejszych, błędów i staje się prawdziwym wyzwaniem. Strażnicy są czujni i momentalnie rozpoznają w nas intruza, jeśli zachowujemy się podejrzanie lub przebywamy tam gdzie nie powinniśmy. Oczywiście dla fanów dymiących luf i stosu łusek pod stopami są przewidziane rozwiązania czysto siłowe. Pamiętaj jednak, że trup ścielący się gęsto to nie jest dobra wizytówka prawdziwego zabójcy. Każda kolejna misja pozwala na odkrywanie dodatkowej zawartości, która jest premiowana punktami i ustawia nas wyżej w globalnej tabeli graczy, ale efekt ten nieco psuje fakt, ze całość wyzwań można obejrzeć przed misją. Dla leniwych jest to dobra opcja. Prawdziwi zabójcy pozostaną jednak przy szukaniu i dociekliwości – daje to o wiele większą frajdę. Oczywiście nadal w mocy pozostaje zasada jak najmniej ciał i eliminacja tylko wyznaczonej osoby w celu jak najwyższej zdobyczy punktowej. Każde potknięcie, potrzeba znokautowania kogoś pobocznego czy zauważenie uszczupla nasze konto. Sama postać również się rozwija stając się odporniejsza na obrażenia, lepiej celując czy też potrafi lepiej korzystać z instynktu. Właśnie – instynkt. Nowość w serii Hitman. Zapewne nie są Wam obce takie rzeczy jak Eagle Vision z Assasin’s Creed czy tryb detektywa z Batmana. Pozwala on na podejrzenie tras patrolowych przeciwników, zlokalizować cel nawet przez ściany czy w szybki i efektowny sposób wyeliminować wiele celów jednocześnie – na modłę Splinter Cell: Conviction. Dodatkowo dzięki instynktowi możemy skuteczniej używać przebrań i przemknąć niezauważonym nawet mijając kogoś twarzą w twarz. Na niższych poziomach trudności daje to sporą przewagę, ponieważ sam się regeneruje. Jednak dla bardziej ambitnych graczy mierzących w poziom od normalnego wzwyż, instynkt nie będzie już tak pomocny – jest go mniej, używać go możemy znacznie krócej i nie regeneruje się samoczynnie. Jedna rzecz jednak wprawia mnie w osłupienie i nie rozumiem, dlaczego podczas aktywowania punktów kontrolnych i późniejszym wgrywaniu stanu gry, ta w magiczny sposób odradza nam wszystkich wrogów? Czasem potrafi to totalnie zirytować. Za ten patent IO ma u mnie dużego minusa.

Hitmana napędza autorski engine Glacier2 i jedno trzeba mu przyznać – pod względem jakości otoczenia i ogólnej prezencji robi to w sposób niemalże doskonały. Tak pełnych detali i do tego rewelacyjnie oteksturowanych miejscówek można szukać ze świecą. Ostrość tekstur na każdym obiekcie w grze przyprawia gracza o krwawienie pokaleczonych gałek ocznych, a do tego dochodzi świetna jakość modeli, rewelacyjna mimika twarzy i animacja postaci. Z grafiką wiąże się też design poziomów, a ten miejscami ociera się o geniusz i buduje rewelacyjny klimat. Co powiecie na strzelnicę w typowo amerykańskim miasteczku? Albo na blokowisko, w którym mieszkania zamieniono w jedną wielką plantacje marihuany, a ściany zdobi twórczość będących pod jej wpływem mieszkańców. A tętniące życiem wnętrza klubów czy rynek Chinatown? Jest tego mnóstwo i nierzadko zatrzymacie się by podziwiać widoki. Kolejnym plusem jest optymalizacja. Mając na pokładzie Phenoma X4 oraz leciwego już Radeona HD5850 mogę spokojnie grać w wysokich ustawieniach i tylko w dwóch miejscach gra zeszła mi poniżej akceptowalnych i grywalnych 30 klatek na sekundę. laptopy poleasingowe Kraków To naprawdę dobra wiadomość, bo nawet na detalach średnich gra nadal prezentuje się fantastycznie, a taki poziom detali pozwoli na zabawę graczom ze starszym sprzętem. Jedyne, co troszkę razi to filmiki, które można by wykonać nieco lepiej – szczególnie pod względem mimiki. Osobna sprawa dotyczy dźwięku, który nie odstępuje na krok oprawie wideo. Co mnie zachwyciło to niezwykła klarowność, nawet przy dużej ilości dźwięków dochodzących z otoczenia. Sami to usłyszycie, gdy wejdziecie w serce targowiska w Chinatown i będziecie mogli doskonale usłyszeć każdy odgłos. Posiadacze dobrych kart dźwiękowych w połączeniu z porządnymi głośnikami bądź słuchawkami z pewnością docenią ten aspekt Hitmana.

Categories: Informatyka

Comments are closed.